Odwiedzin: 1627247 
 
Meteo











































  Lech Molewski  
  Lech Molewski
1954-2005

Lech Molewski

Lech Molewski urodził się 27 października 1954r.
Członkiem Aeroklubu Poznańskiego został w roku 1970, w wieku 16 lat. Ukończył podstawowy kurs szybowcowy, a następnie spadochronowy.
Studia AWF rozpoczęte w Poznaniu zakończył na AWF we Wrocławiu. W roku 1976 powstała tam jedyna w Polsce specjalizacja lotniowa. Pierwsi absolwenci ukończyli ją w 1980 roku otrzymując dyplomy trenerskie.

24 stycznia 1977r. założył sekcję lotniową Aeroklubu Poznańskiego przemianowaną 14.I.1994r. na ULM (Ultra Light Machines) i 24.I.2004r. na mikrolotową. Niemal wszyscy poznańscy piloci motolotniowi byli uczniami Lecha i członkami sekcji, której przez wiele lat był przewodniczącym, stąd skrót ULM był często żartobliwie rozszyfrowywany jako Uczniowie Lecha Molewskiego.

Sekcja mikrolotowa Aeroklubu Poznańskiego

Z inicjatywy Lecha sekcja mikrolotowa organizowała liczne zawody i rajdy ULM: Zlot Polski Zachodniej ULM (1987r.), Motolotniowe Mistrzostwa Wielkopolski (od 1988r.), Poznańskie Zawody Motolotniowe (od 1990r.), Trójbój Motolotniowy (od 1994r.), Motolotniowy Puchar Bałtyku (od 1995r.), Rajd ULM Dziennikarzy i Pilotów Szlakiem Piastowskim (od 1995r.). W latach 1992 i 1994, sekcja była organizatorem Międzynarodowych Motolotniowych Mistrzostw Polski, a w 1994 roku Międzynarodowa Federacja Lotnicza FAI powierzyła Aeroklubowi Poznańskiemu organizację na lotnisku w Kobylnicy V Mikrolotowych Mistrzostw Świata. W dowód uznania za ich doskonałe zorganizowanie i przeprowadzenie Aeroklub Poznański został wyróżniony dyplomem FAI. Zdaniem ekip międzynarodowych były to najlepiej zorganizowane i przeprowadzone do tej pory mistrzostwa.

Lechu zwyciężał w pierwszych edycjach wielu rajdów i zawodów, m.in.: I Memoriał Krzysztofa Kosiora (14–16.V.1993r. Szamocin), I Trójbój Motolotniowy (9–12.IX.1993r. Głuchowo), I Motolotniowy Puchar Bałtyku (7–9.VII.1995r. Bagicz), I Motolotniowy Rajd Dziennikarzy i Pilotów Szlakiem Piastowskim (29.IX.–1.X.1995r.).

Brał udział w Motolotniowych Mistrzostwach Polski, począwszy od ich pierwszej edycji (16–19.V.1990r. Szamocin). Trzykrotnie w parze z Michałem Lecińskim i Zbigniewem Bańkowskim zdobywał tytuł Mikrolotowego Mistrza Polski w klasie WTS (III MMP 22–26.VI.1992r. Kobylnica, V MMP 22–26.VI.1994r. Kobylnica, VII MMP 23–27.VI.1996r. Łososina Dolna), raz tytuł Wicemistrza (IV MMP 21-27.VI.1993r. Toruń).

Brał udział w Mikrolotowych Mistrzostwach Europy (1–8.IX.1991r., Baji, Węgry, 17 miejsce) i IV Mikrolotowych Mistrzostwach Europy (21–29.VIII.1993r., Hodkovice, Czechy, 6 miejsce w klasie WTS z M.Lecińskim).
Startował w IV Mikrolotowych Mistrzostwach Świata (6–13.IX.1992r., Matilla-Valladolid, Hiszpania, klasa WTS z M.Lecińskim), V Mikrolotowych Mistrzostwach Świata (20–27.VIII.1994r., Kobylnica), VI Mikrolotowych Mistrzostwach Świata (2–10.VIII.1996r., Cato Ridge, RPA, klasa WTS, wycofanie w wyniku awarii, 22 miejsce z M.Nowaczyńskim) i IX Mikrolotowych Mistrzostwach Świata (23-31.VIII.2003r., Long Marston, Wielka Brytania, klasa WL-1, 14 miejsce).
Zapewnił dla Polski zespołowe Mistrzostwo Świata w 1994 roku wspólnie z Henrykiem Orwatem i Michałem Lecińskim.
Odniósł 9-krotnie zwycięstwo indywidualne w Ogólnopolskim Rankingu Motolotniowym, począwszy od pierwszej edycji w 1990r.
W dniach 29.IV-27.V.1995r. wykonał loty, w których uzyskał kolejno brązowe, srebrne i złote Colibri.

Ustanowił następujące rekordy Polski:
26.VII.1995r. - R1-WTS - wysokości absolutnej (4670m, z B.Dzieciaszkiem) - pierwszy oficjalny mikrolotowy rekord Polski
16.VIII.1995r. - R1-WSC - czas na wysokości 3000m (12min. 27sek.)
6/23.VIII.1995r. - R1-WTS - czas na 3000m wysokości (17min. 10sek. poprawione na 16min. 19sek., z A. Słupińską) - lepszy od aktualnego rekordu świata ustawionego przez załogę brytyjską w 1993r. (17min. 2sek.)
11.X.1995r. - R1-WSC - wysokości absolutnej (6297m)
Ostatni swój rekord ustanowił 8.I.2005r. - R1-WL-2 - wysokości absolutnej (5027m, z D.Kandulskim)

Wykonywał loty, które były jedyne, niepowtarzalne, pierwsze, unikalne. 13.VII.1995r. z pilotowanej przez niego motolotni wykonano pierwszy w Polsce skok z motolotni do morza (Bagicz). 17.VII.1999r. wykonał lot nad Tatrami na wysokości 5550m (Łososina Dolna).
W dniach 17-29.VII.2003r. wraz z Andrzejem Odyjasem wykonał lot na motolotni dookoła Polski (2700km)
Dla upamiętnienia pobytu Jana Pawła II w Poznaniu w dniu 25. rocznicy pontyfikatu wraz grupą 25 wielkopolskich pilotów ULM i motolotniarzy 16.X.2003r. wykonał grupowy lot nad poznańską katedrą.

Lechu był instruktorem lotniowym (I Kurs Instruktorów Lotniarstwa, Jeżów Sudecki, IV.1979r.) i motolotniowym (I Kurs Instruktorów Motolotniowych, 7–10.IV.1988, Katowice).
Był trenerem polskiej kadry motolotniowej (1993r.) oraz trenerem polskiej reprezentacji (V MMŚ Kobylnica 1994r.).
Wyszkolił ponad 150 uczniów, w powietrzu spędził 6100 godz.
W obecnej kadencji władz Aeroklubu Poznańskiego był członkiem Komisji Rewizyjnej.
W 1989r., w 70-tą rocznicę powstania Aeroklubu Polskiego, Lech Molewski został uhonorowany Odznaką Zasłużonego Działacza Lotnictwa Sportowego.

Pracował jako nauczyciel wychowania fizycznego w Zespole Szkół Budowlano-Drzewnych i XXVIII LO w Poznaniu.
Był wspaniałym pilotem i nieszablonowym człowiekiem - otwartym i szczerym, zawsze pełnym humoru i woli walki.
Zginął śmiercią lotnika 21 maja 2005r. Pozostawił żonę i dwójkę dzieci.

Wspomnienie w fotografiach

Film XVI Zawody Mikrolotowe im. Krzysztofa Bagińskiego Kobylnica 14-15 maja 2005r. autorstwa Pawła Dykbana (8 MB)



Śmierć polskiego Ikara
Lech Molewski – legenda polskiego motolotniarstwa nie żyje. Zabiła go pasja, której oddawał się od ponad 20 lat
Artykuł: Przemysław Pruchniewicz, Przegląd, 2.VI.2005r.

Do tragedii doszło w okolicach wsi Janikowo pod Poznaniem. Trwały właśnie przygotowania do Mistrzostw Polski. Tego dnia Lech Molewski chciał polecieć na jeden z pobliskich festynów. Dla zgromadzonych na nim ludzi przygotował niespodziankę. Trzymał ją w balonach przywiązanych do skrzydeł swojej maszyny. Wystartował z dobrze znanego sobie lotniska w Kobylnicy. Niestety, na miejsce zabawy nie dotarł. Tuż po starcie jego motolotnia zaczęła pikować w dół. Motolotniarz z kilkuset metrów runął z impetem na ziemię. Mimo natychmiastowej reanimacji lekarze nie zdołali go odratować. Zmarł na miejscu. Miał 51 lat. Zostawił żonę i dwoje dzieci.

Feralne balony?
Ostateczne przyczyny tragedii ustali Główna Komisja Wypadków Lotniczych. Niektórzy winy doszukują się w przywiązanych do motolotni balonach. Andrzej Ciszewski, wieloletni przyjaciel Lecha oraz doświadczony pilot i instruktor, zapewnia jednak, że Molewski wiedział, co robi. – To nie był jego pierwszy taki lot. Lechu wiele razy miał podobne pomysły. Latał nad różnymi imprezami i zrzucał na ludzi piłeczki, baloniki czy nawet cukierki. Lubił robić takie niespodzianki – mówi. Śmierć Molewskiego dla zgromadzonych na lotnisku osób i kolegów po fachu była ogromnym szokiem. – Aż ciarki mnie przeszły, gdy się o tym dowiedziałem. Nie mogłem w to uwierzyć. Liczyłem na to, że jednak nie zginął, że może jest tylko ranny, ale niestety – zawiesza głos Andrzej Ciszewski. W poznańskim aeroklubie do dziś panuje przygnębienie i niedowierzanie. Wśród ludzi podbijających przestworza Molewski uchodził bowiem za mistrza. Poznańskim motolotniarzom trudno wyobrazić sobie aeroklub bez niego. Był dla nich człowiekiem instytucją. – Nie da się go zastąpić nikim innym. Pozostanie po nim wielka pustka. Był siłą napędową całego naszego środowiska – podkreśla Ciszewski.

As przestworzy
Lech Molewski był jednym z pierwszych motolotniarzy w Polsce. Latał od przeszło 20 lat. Do aeroklubu wstąpił już w roku 1970. W powietrzu spędził prawie 6 tys. godzin. Trudno zliczyć, w ilu zawodach zwyciężał. Trzykrotnie był mistrzem Polski w klasie motolotni dwuosobowych, a dwukrotnie wicemistrzem. Wiele razy reprezentował Polskę na mistrzostwach świata i Europy. Zapewnił dla nas m.in. zespołowe mistrzostwo świata w 1994 r. Dziewięciokrotnie odniósł zwycięstwo indywidualne w Ogólnopolskim Rankingu Motolotniowym. Miał też na swoim koncie kilka spektakularnych rekordów. Jako pierwszy w Polsce wzbił się na 6297 m. Do niego należy również rekord wznoszenia na czas. W 12 minut i 27 sekund poderwał swoją motolotnię na 3 tys. m. W lipcu 1995 r. z pilotowanej przez Molewskiego maszyny wykonano pierwszy w Polsce skok z motolotni do morza. Dwa lata temu – wraz z Andrzejem Odyjasem – na motolotni obleciał dookoła Polskę, pokonał przy tym w dziesięć dni przeszło 2,7 tys. km. Przeleciał nawet nad Tatrami. – Świetnie latał, czuł motolotnię i powietrze jak mało kto – zauważa Krzysztof Maciejewski, były uczeń Lecha, dziś sekretarz Aeroklubu Poznańskiego. – Sądzę, że doszedł w swoim lataniu do takiej perfekcji, że był pewien, iż poradzi sobie w każdej sytuacji. Niestety, tej ostatniej nie sprostał – dodaje ze smutkiem. Andrzej Ciszewski uważa go za jednego z najlepszych pilotów w Polsce. – Było widać, że to człowiek, który żyje lataniem. Dawało mu ono siłę do innych działań. Lechu bardzo cenił swobodę. Taką wolność dawała mu właśnie motolotnia – mówi.

Cierpliwy instruktor
Lech Molewski nie tylko latał, ale także szkolił i zarażał swoim zamiłowaniem do skrzydeł innych. Był uznanym instruktorem lotniowym i motolotniowym. Trenował też polską kadrę i reprezentację. W sumie wyszkolił przeszło 150 pilotów, w tym niemal wszystkich z poznańskiej sekcji, której przez wiele lat przewodniczył. Nazwa grupy, w której działał, zawierała się w skrócie ULM pochodzącym od angielskiego ultra light machines, ale wielu rozszyfrowywało ją jako „uczniowie Lecha Molewskiego”. – Jako instruktor był niezwykle spokojny i cierpliwy – wspomina Maciejewski. Każdy z jego uczniów szedł własnym tokiem nauczania w zależności od predyspozycji. Nigdy nie szkolił nikogo na siłę. Bezbłędnie wychwytywał wszelkie niedociągnięcia kursantów. Osobiście oblatywał motolotnie, na których ich szkolił. – Obserwuję u instruktorów obawę przed wypuszczeniem swoich uczniów na pierwszy samodzielny lot. Zwykle są oni niepewni, czy uczeń już do tego dojrzał. Lech nie miał z tym problemu – zawsze wiedział, co umie jego uczeń i czego go nauczył – zauważa Krzysztof Maciejewski. Swoim podopiecznym mawiał, że „motolotniarstwo to sport bezpieczny, tylko trzeba latać z głową”. Sam przywiązywał dużą wagę do bezpieczeństwa. Dbał nie tylko o siebie, ale również o swoich kursantów oraz rywali na zawodach. Andrzej Ciszewski doświadczał tego wielokrotnie. – Przed startem Lechu zawsze podchodził do zawodników i swoim fachowym okiem sprawdzał, czy sprzęt jest dobrze przygotowany. Robił to bardzo dyskretnie i odzywał się tylko wtedy, gdy coś było nie tak. Niektórych pewnie to irytowało, ale teraz z perspektywy czasu to doceniamy. Widać było, że się o nas troszczył – wyznaje.

Nauczyciel z pasją
Nic dziwnego, że Molewski sprawdzał się jako trener i instruktor. Z wykształcenia był bowiem pedagogiem. Studiował w AWF, najpierw w Poznaniu, potem we Wrocławiu. Na co dzień pracował jako nauczyciel w poznańskim Zespole Szkół Budowlano-Drzewnych i XXVIII Liceum Ogólnokształcącym. Jako wychowawca był bardzo wyrozumiały i konsekwentny. Zawsze szukał porozumienia pomiędzy nauczycielem, uczniem i rodzicami. Był w trakcie stażu na nauczyciela dyplomowanego. Niestety, nie zdoła go już dokończyć. – Będzie nam go naprawdę bardzo brakowało, ponieważ był znakomitym pracownikiem i nauczycielem – wspomina Wojciech Bielski, wicedyrektor ZSBD w Poznaniu. – Zawsze sobie świetnie radził, chociaż dostawał do prowadzenia bardzo trudne klasy. Nigdy nie pozwalał na zbyt daleko idącą poufałość, a mimo to potrafił wypracować znakomite relacje z uczniami – dodaje. Potwierdza to także Paweł Trójnara, nauczyciel wychowania fizycznego w ZSBD. – Lechu to był taki nasz brat łata. Potrafił wszystko skutecznie załatwić. Nie było dla niego rzeczy niemożliwych. Zawsze pomocny i chętny do działania. Na wszystko starczało mu czasu, choć poza szkołą miał przecież jeszcze wiele innych zajęć – przekonuje. Obecność Lecha Molewskiego w szkole była wyraźnie zauważalna również w działaniach pozalekcyjnych. Potrafił zachęcić młodzież do sportu. Prowadził szkolny klub sportowy oraz klub motolotniarski. – Widać było, że lubi pracować z młodzieżą. Nawet w dni wolne od nauki organizował dla uczniów zajęcia sportowe – mówi dyrektor Bielski. – Uczniowie go szanowali. Jako czynny sportowiec mógł być dla nich autorytetem. Wielu z nich zaraził swoją pasją latania – dodaje Trójnara. Z jednym z uczniów, 17-letnim Damianem Kandulskim, pobił na początku tego roku ostatni ze swoich rekordów. Razem wznieśli się na wysokość 5027 m.

Wyrazisty społecznik
Współpracownicy i bliscy Molewskiego podkreślają, że Lech poza tym, że był znakomitym pilotem, instruktorem oraz nauczycielem, był również wspaniałym człowiekiem. Uchodził za osobę niezwykle aktywną i wyrazistą. – Dla niektórych mógł być nawet kontrowersyjny, a to dlatego że zawsze mówił prosto w oczy to, co myślał – zauważa Ciszewski. Był przy tym osobą niezwykle skromną, uczynną i bezinteresowną. Pan Andrzej wspomina, jak w połowie lat 90. miał wypadek podczas Motolotniowego Pucharu Bałtyku. – Rozbiłem maszynę na plaży w Mrzeżynie. Przekazałem tę informację na lotnisko, ale nikt się nawet nie ruszył. Poza Lechem, który natychmiast wsiadł w swój samochód i pojechał kilkadziesiąt kilometrów, aby mi pomóc. Nikt inny się na to nie zdobył. Tylko on – mówi ze wzruszeniem Ciszewski. Molewski bardzo chętnie udzielał się społecznie. Lubił sprawiać radość innym. Już przy pierwszym spotkaniu wzbudzał sympatię. 28-letni Sebastian Mankiewicz spotkał Lecha tylko raz w życiu. Zapewnia, że to spotkanie zapamięta do końca życia. – Było to jakieś dziesięć lat temu, gdy jako osoba niepełnosprawna pojechałem na wakacyjne rekolekcje do miejscowości Bąblin – wspomina. Był tam również brat Lecha, ksiądz Jurek, który poprosił motolotniarza, aby ten zrobił grupie niespodziankę. Lech, nie zastanawiając się długo, odpalił motolotnię i przyleciał. – Specjalnie dla niego wygrabiliśmy pole, aby przygotować jakieś „lotnisko” – uśmiecha się Sebastian. Lech zabrał ze sobą kanister paliwa, aby starczyło na latanie dla wszystkich. – Strasznie się bałem, ale chciałem lecieć, bo lubię wyzwania. Lech mówił, że to bezpieczny sport, a ja mu wierzyłem. Przelecieliśmy koło wieży kościoła, a zaraz obok było widać rozlewającą się Wartę i lasy. Naprawdę fantastyczne przeżycie. Teraz pewnie ściga się na motolotni wśród aniołów – urywa Sebastian.

 
do góry

 
Odwiedziny strony
Zlot Gigantów 2017
Grupa Akrobacyjna Żelazny
Oœrodek Szkolenia Lotniczego Żelazny 6
Rezerwacje obeiktów sportowych (squash, tenis, bowling) w ramach Studium Wychowania Fizycznego Politechniki Poznańskiej
Beata Choma
Latanie precyzyjne. Aeroklub Poznański
77 Szkoła Bezpiecznego Latania
SAE AeroDesign Politechnika Poznańska
Gliding Team Klinika Kolasiński
www.aerofoto-kaczmarczyk.com
Akademicki Klub Lotniczy Politechniki Poznańskiej
Akademicki Klub Lotniczy UAM
lotniczapolska.pl
CityZen
QR www.aeroklub.poznan.pl